Dawniej chciałem być kierowcą TIRa

Thursday, June 18, 2020

Pragnę się wam przyznać do tego iż mój wujek jest szoferem ciężarówki i jeździ sobie po różnych krajach. Dużo razy odczuwałem zazdrość z faktu w iluż to krajach on już nie był i kiedyś odwiedzi. Zawsze zdawało mi się, że to taka absorbująca posada, chociaż przypuszczalnie szczyptę jednostajna, bo ktoś jedzie sobie tylko, potrafi przy okazji napotkać tak dużo ciekawych miejsc, a dodatkowo dostaje za to wypłatę.

Bynajmniej praktycznie to wcale nie jest tak pięknie jak może się z wierzchu wydawać. Nuda jest pewną z największych słabości tejże profesji, natomiast w duecie z nią idzie przemęczenie, ponieważ całkiem nagminnie trzeba sterczeć za kółkiem sporo godzin bez spoczynku, a bezustannie należy mieć refleks aby nie spowodować karambolu co mogło by być tragiczne nie tylko dla szofera podobnej ciężkiej machiny, lecz ponadto dla odmiennych kierowców. Zaś z pewnością nie jest niczym fajnym trafić się do szpitala w dalekim państwie z dala od rodziny gdzie nikt cię nie zajrzy.

Poniekąd są pewne granice czasu pracy który da się pracować, lecz z przeciwnej strony są również terminy doręczenia towaru, jakie szofer musi wykonać. Zatem mój wujek jedzie tym swoim Iveco Eurocargo po szosach całej Europy, przemieszcza się z miejsca na miejsce i przewozi polskie produkty do pozostałych państw. Swoją drogą ten Iveco Eurocargo to wybitnie odlotowa ciężarówka, jakiej w żaden sposób nie można porównać z dawnymi Jelczami na jakich wujek kursował kiedy był młody. Auto praktyczne oraz pakowne, niedrogie w eksploatowaniu i mój wujek nie zmieniłby go na żadne inne (zobacz więcej).

Gdy byłem jeszcze dzieciakiem zastanawiałem się dużo razy czy także nie zostać kierowcą ciężarówki podobnie jak mój wujek, jednak wkrótce przyszły inne zamiłowania i ostatecznie ma ścieżka życia potoczyła się ociupinę innym kierunku niż rozważałem mając 13 lat. Może kiedyś uda mi się jeszcze poprosić wujka by zabrał mnie na którąś ze swych tras tak żebym mógł poniekąd za darmo objechać skrawek świata. Taka swoista męska przygoda, nas dwóch i droga naprzeciw nas.